Drugi dzień naszego wyjazdu rozpoczynamy od zwiedzania najpopularniejszego wąwozu w Słowenii. Wąwóz Vintgar, bo to o nim mowa jest największym pomnikiem przyrody w kraju, a znajduje się tylko 4km od miejscowości oraz jeziora Bled!

Wąwóz Vintgar to kanion o długości 1600 metrów i głębokości do 250 metrów, położony na wschodnim skraju Parku Narodowego Triglav. Odkryty w 1891 roku przez burmistrza Gorje Jakoba Žumera oraz kartografa i fotografa Benedikta Lergetporera. Otwarty dla ruchu komercyjnego zaledwie 2 lata później.

Obecnie trasa spacerowa prowadzi drewnianymi kładkami wzdłuż turkusowej rzeki Radovna, pomiędzy stromymi ścianami kanionu, wodospadami i bujną roślinnością. Ścieżka jest jednokierunkowa i kończy się przy malowniczym wodospadzie Šum.

Gdzie kupić bilety do wąwozu Vintgar? 

Aby zwiedzić wąwóz trzeba z wyprzedzeniem (zwłaszcza w sezonie) zakupić bilety. My zrobiliśmy to przez oficjalną stronę internetową. Bilety kosztowały nas (w sierpniu 2025) 15 euro od osoby. Rezerwację trzeba zrobić na konkretną godzinę i dokładnie o tej godzinie, wpuszczają ludzi za bramki. Każdy z nas otrzymał również kask!

 Jeśli nie chcesz ubierać kasku na gołą głowę to w sklepiku można poprosić o darmowy jednorazowy „czepek” na głowę pod kask. Serdecznie polecamy.

Jak dotrzeć do wąwozu oraz gdzie zaparkować?

Wejście do wąwozu znajduje się na uboczu i można się tam dostać na 3 sposoby: autobusem z Bledu, autobusem z oficjalnego parkingu lub własnym samochodem.

Ostatnia opcja jest zdecydowanie najdroższa i najbardziej ryzykowna, gdyż parking przy samym wejściu jest drogi oraz bardzo mały, więc ryzyko braku miejsc jest bardzo duże. Zdecydowanie nie polecamy tej opcji.

My z racji tego, że po Słowenii poruszaliśmy się wynajętym samochodem, zdecydowaliśmy się zaparkować na oficjalnym parkingu, skąd „Shuttle” busy dowoziły pod samo wejście do wąwozu. Taki transfer odjeżdża co około 20 minut i jedzie dokładnie tyle samo. Posiadając ważny bilet do wąwozu Vintgar, parking oraz bus jest bezpłatny (trzeba pokazać bilety na wjeździe).

Warto dotrzeć na parking odpowiednio wcześnie, ponieważ momentami robiło się dosyć tłoczno i zdażało się, że pierwszy autobus nie był wstanie wszystkich chętnych zabrać.

My nasze bilety zakupiliśmy na godzinę 10:25, a na parkingu byliśmy około godzinę wcześniej, co pozwoliło nam w spokoju dojechać pod wejście, zakupić pocztówki w sklepiku, a nawet wypić kawkę!

Nas niestety nie zaczęli wpuszczać o wyznaczonej godzinie, ponieważ jakaś Pani z wcześniejszej grupy zasłabła na trasie i musieli wstrzymać ruch do momentu udzielenia jej pomocy. Jednak zrobili to bardzo sprawnie i finalnie zaczęliśmy wchodzić tylko z kilku minutowym opóźnieniem. Zaopatrzeni w kaski ruszyliśmy w drogę!

Wąwóz jest przepiękny, na mnie zrobił ogromne wrażenie i nie mogłam się napatrzeć w możliwie każdą stronę! Zerknijcie tylko na te zdjęcia, czy to nie robi na Was wrażenia? Najładniejsza jest zdecydowanie pierwsza część trasy, tam głębokość wody jest zdecydowanie spektakularna. Możemy obserwować różnorodne stworzenia wodne oraz roślinność! Dla każdego coś się znajdzie. Zdecydowanie cieszy to oko. Jedynym minusem jest ilość osób podążająca w tym samym kierunku co my, ale co zrobić! Każdy chce zobaczyć to na własne oczy. Z ciekawostek, wąwóz Vintgar jest psiolubny!

Całą trasę w zależności od tempa da się przejść w około 45 minut. Na końcu czeka na nas wodospad Sum oraz kolejna kawiarnia, gdzie oddajemy nasze kaski.

Kolejnym małym minusem, jest trasa powrotna. Do wyboru mamy dwie trasy krótszą, ale bardziej wymagającą i dłuższą, ale za to z pięknymi widokami.

My zdecydowaliśmy się na tę dłuższą i o ile widoki faktycznie były piękne to spacer zboczem góry w pełnym słońcu w południe nie należał do najprzyjemniejszych.

Całość wycieczki zajęła nam około 3h, ale wróciliśmy mocno wymęczeni sierpniowym słońcem. Polecam zaopatrzyć się w dużo wody (chociaż po drodze znaleźliśmy kilka poidełek), krem z filtrem i czapkę. Zdecydowanie się przydały.

Podsumowując, podobno Słowenia ma do zaoferowania jeszcze ładniejsze wąwozy… My zdecydowaliśmy się na ten ze względu na dużo poleceń, dobre opinie i bliskość od naszego noclegu. Nam wąwóz Vintgar się bardzo podobał, ścieżki są w bardzo dobrym stanie i widać, że cały czas dbają o to miejsce. Dla mnie jedynie nie do końca przemyślana opcja powrotu, zwłaszcza w ciepłych miesiącach oraz trochę wygórowana cena jak na polską kieszeń. Ale tego już wybierając się do Słowenii trzeba być świadomym, że to bardzo drogi kraj (co mnie osobiście bardzo zaskoczyło!).